Jak niektórzy znają się na wszystkim

Budowanie domu, czy tez wielu domów było od zawsze marzeniem mojego kolegi ze studiów. Od kiedy pamiętam człowiek ten był zafascynowany budownictwem, tym jak powstają materiały do budowy, a potem w jaki sposób można je połączyć aby powstała jedna spójna całość zwana na przykład ścianą. A w momencie gdy przychodziło do rozmów o dachach mój znajomy niemal dostawał słowotoku, tyle o tym wiedział. Potrafił na bazie tylko zwykłego planu domu rozrysowanego przez niewprawną rękę architekta przewidzieć ile materiału budulcowego dana budowa będzie potrzebować, jaki najlepiej wybrać materiał albo ile ludzi powinno pracować przy tej budowie, czy przy jakiejś konkretnej pracy. Gdy rozniosła się wieść o jego umiejętnościach budowlanych po uczelni i naszym wydziale, nie mógł się opędzić od klientów, którzy wręcz ustawiali się w kolejkach do niego aby pomógł im w ich budowach. Nazywano go czasem lekarzem budowlanym, czy też psychologiem. Wiele firm oferowało mu intratną posadę jako nadzorcy swoich inwestycji, czy też kierownika budowy jednak on zawsze im odmawiał, mówiąc że już woli sto razy bardziej założyć własny interes niż pracować na czyjeś konto. W końcu założył swoją firmę, a ja do dzisiaj się zastanawiam dlaczego w takim razie studiował ze mną filozofię?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.